Greatax-y a sprawa Orcza

Przez niemal 2 lata grałem w Kings of war orkami. Co ciekawe używałem oddziałów Ax i MoreAx-ów we wszystkich kombinacjach. Jest za to jeszcze jeden oddział którego zawsze pomijałem w moich rozpiskach, a mianowicie tytułowe GreatAx-y.

Odkąd przestawiłem się na oddziały z dużym CS(crushing strength) i zacząłem wystawiać je w roli piechoty liniowej, czy podstawowej, to zacząłem wygrywać i stałem się wyznawcą pewnej filozofii grania. W prostych żołnierskich słowach można by ją przedstawić jako “Go big or go home”. Jeśli grasz armią która kiepsko trafia, albo jak ja taką która nie ma praktycznie strzelców i musi przemaszerować całe pole bitwy żeby wsadzić przeciwnikowi topór w oko, to warto się upewnić, że jak już dojdzie do starcia, to wroga naprawdę zaboli.

I tak to jest. Wypuszczam na pole bitwy 2 hordy Greatax-ów jeszcze na dokładkę dodaję jednym “brew of strength”, a drugim “pipes of terror” i dzięki temu sama ich obecność sieje postrach. I z czymkolwiek nie walczą to to kasują. Colossal giganta w jedną turę, hordę ogrów w jedną turę, inne greataxy w jedną turę. Czyli to się sprawdza, o taką Polskę nic nie robiłem. Będę dokładał Grataxów do swojej armii aż przekroczę punkt krytyczny, czyli zacznę przegrywać częściej niż wygrywać.

Malkontenci powiedzą, że taka kompozycja armii się nie sprawdzi w starciu z przeciwnikami którzy maja mało De. Ha ha! Nie słuchajmy ich. Bo nawet gracze Kingdoms of men wsadzają do razpiski po 2 giganty i 2 beast of war. Jest kogo kosić.

Jedyne co bym zmienił w moich rozpiskach teraz to wziąłbym więcej hord geataxów. W nadchodzącej trzeciej edycji będzie ku temu okazja i skrzętnie ją wykorzystam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *